2. Wstępny plan mamy, a prawdziwy napisze życie!

Posta zamontował Cojak dnia 14.09.2008

Nadchodzi czas porzucić wygodne życie, zapomnieć o ciepłym łóżku, dobrze  znanych twarzach… Czas zarzucić plecak na ramiona, napiąć mięśnie, spojrzeć hardo w najbliższą przyszłość…Gdzie przygody czai się smak, gdzie wolności nie przestaje wiać wiatr, gdzie miejsc nieodkrytych woła ślad…Tam Penetratorom dążyć już czas!

Przed nami 3 miesiące przygód, akcji, eksploracji i penetracji najdzikszych i najbardziej niebezpiecznych miejsc Ameryki Środkowej! Będziemy próbować nie dać się zarżnąć w dżungli komarom, partyzantom, trafikarzom i Indianom, by udowodnić, że biały też jest czasem twardy. Wyjdziemy na 3 wulkany – w tym jeden czynny, aby sprawdzić czy lawa na pewno jest gorąca. Wlejemy w siebie morze tequili i  whiskaczy w tysiącu różnych miejsc, by sprawdzić czy wszędzie smakują tak samo. Będziemy tańczyć do rana, by poczuć jak wrze latynoska krew. Będziemy walczyć na raftingach, nurkować w oceanach, latać nad dżunglą…wszystko po to by poczuć po raz kolejny smak ekstremalnego życia na krawędzi…

Dlatego BĄDŹCIE Z NAMI! Przeżywajcie RAZEM Z NAMI przygody, komentujcie i podsuwajcie nowe pomysły! Setki zdjęć, mnóstwo opowieści – to już od 7 października!

Nasze wstępne założenia:

7.10.2008 Grupa „stanowa” ląduje w Nowym Jorku

7 – 15.10 Penetracja wschodniego wybrzeża  – samochodem z NY do Miami

15.10 Przelot do Panamy i spotkanie z Lukasem i Liqiem

15.10 – 4.12 właściwa wyprawa PANAMA-BELIZE  i część już wraca, pozostali:
5 – 11.12 Meksyk i część wraca, pozostali:
13.12 – ok.15.01.2009 PANAMA-KOLUMBIA przejscie PIESZO przez DARIEN, maksymalny hardcore!
i ci co przeżyją wracają.

Planowana trasa przez Amerykę Środkową

Planowana trasa przez Amerykę Środkową

Jak to się zaczęło

Posta zamontował Cojak dnia 13.09.2008

Pomysł na wyprawę zrodził się początkiem tego roku gdy dowiedziałem się, że koledzy z Klubu GlobalPenetrator kompletują grupę zapaleńców na wyjazd do Ameryki środkowej. W kwietniu, na II Zjeździe GlobalPenetratorów w Kołobrzegu zakwalifikowałem się na wyprawę. Nie było łatwo ale i też sama wyprawa nie należy do tych typowych, organizowanych przez biura podróży gdzie wszystko jest z góry zaplanowane, opłacone i co najgorsze „schodzone” przez turystów. Założeniem naszej wyprawy jest przede wszystkim penetracja lokalnych społeczności stąd też tak mała grupa.

Jak się zapewne domyślacie ta podpisana na czerwono figurka to moja osoba.

Moja wyprawa nie miała by miejsca gdyby nie wyrozumiałość mojej kochanej żony Gosi za co jej serdecznie dziękuję.